Worlds 2017: Niespodziewana porażka Fnatic5 października 2017 14:32 • Aktualności#League of Legends

Źródło: © Riot Games

Czwarty mecz pierwszego dnia fazy grupowej tegorocznych mistrzostw świata w League of Legends zakończył się zwycięstwem drużyny Gigabyte Marines, które pokonało europejskie Fnatic.

Fnatic:

  • ​sOAZ - Maokai
  • Broxah - Elise
  • Caps - Ryze
  • Rekkles - Varus
  • Jesiz - Karma

Bany: Ezreal, Jarvan, Xayah, Syndra, Taliyah

Gigabyte Marines:

  • ​Archie - Galio
  • Levi - Nocturne
  • Optimus - Kassadin
  • Noway - Tristana
  • Nevan - Lulu

Bany: Janna, Sejuani, Kalista, Rek'Sai, Gragas

Fnatic zdecydowało się rozegrać mecz układając kompozycję bardzo silną w early gameie oraz dobrze skalującą się wraz z upływem czasu. Gigabyte jako pierwsza drużyna wybrała zaskakującą postać do jungli - Nocturnea, który wygrał im grę. Dodatkowo Lulu rozegrała spotkanie z healem i ignitem, co po części stawiało ją w gronie bohaterów łatwych do wyłapania, jednak warto podkreślić jej przewagę na linii.

Niespodziewana taktyka Gigabyte Marines przyniosła wyczekiwane rezultaty. Najpierw trzy osoby pomogły zrobić dwa campy junglerowi, którzy odniósł sporą przewagę jeśli chodzi o ilość doświadczenia. Następnie skierował się na dolną aleję wraz z Galio, by wyczyścić miniony i zarobić dodatkowe doświadczenie. Bot-line Gigabyte Marines skierował się natomiast na górną aleję. Dzięki temu zagraniu Nocturne wyprzedził Broxaha o jeden poziom. Łatwo można było przewidzieć, że Nocturne skieruje się na dolną aleję, jednak Fnatic pogubione w dziwnym stylu gry Wietnamczyków nie zdołało tego obliczyć w czasie gry. Tempo gry było bardzo szybkie, dlatego łatwo można było zgubić się w rotacjach na mapie. Fnatic na początku odpowiadało na zagrania Gigabyte Marines, jednak ich styl pozwalał na wykorzystaniu luk w pozycjonowaniu zawodników, czego skutkiem było zdobywanie wież. Otworzył się także worek z zabójstwami, bowiem w ciągu 17 minut gry mogliśmy ich zobaczyć aż 20. Przewaga Gigabyte Marines była zbyt wielka, by Fnatic miało szansę na comeback. Najpierw Wietnamczycy zdobyli barona, a później rzucili się do ataku. Tristana, która zdobyła już wcześniej kilka zabójstw była nie do powstrzymania. Fnatic musi uznać wyższość rywala.​

Autor: Damian Kamiński